About Us

Zamknięci w Raju #2

  • 15 kwietnia, 2020
W drugim odcinku Zamknietych w Raju, historia Kasi i Marcina, którzy po latach mieszkania w RPA, kilka miesięcy temu przyjechali do Europy w poszukiwaniu nowego miejsca do życia. W tym momencie przebywają na południu Hiszpanii. Andaluzja zimą to jedno z lepszych miejsc w Europie – temperatury są dużo wyższe niż w pozostałej części kontynentu, a atlantycki swell, który latem przychodzi z północnego zachodu i jest blokowany przez Portugalię, z nadejściem zimy zmienia swój kąt i nic nie stoi mu na przeszkodzie, żeby zawitać na hiszpańskim wybrzeżu.
Marcin Jękot #beforecovid
Marcin #theartoflongboarding
Marcin #sekwencja

Tekst i zdjęcia: Kasia Hryciów

Lockdown w Hiszpanii ogłoszono 14 marca, na dwa tygodnie. Następnie został on przedłużony o kolejne dwa tygodnie, później o kolejne i tak, póki co, mamy nakaz siedzenia w domach do 25 kwietnia. W tym czasie nie wolno chodzić na spacery, ćwiczyć na zewnątrz ani surfować. Tu, gdzie mieszkamy w Andaluzji, jest dosyć spokojnie. Nie odnotowano wysokiej liczby zachorowań, a szpitale nie są przepełnione. Dookoła również panuje cisza i spokój, ludzie są uśmiechnięci i bardzo życzliwi. Będąc w sklepie już kilka razy słyszałam jak ktoś śpiewa chodząc wzdłuż regałów.

 Hiszpania jest obecnie jednym z najbardziej lub najbardziej dotkniętym pandemią krajem świata, jednak tutaj, w Conil, zupełnie nie odczuwamy powagi sytuacji. Mamy szczęście mieszkać w domu nad oceanem, z dużym ogrodem, a do plaży i fal mamy może 100 metrów. Jednak w wodzie nie byliśmy już od 32 dni…. fale pozostaje nam oglądać tylko z okna. 

Spot przy którym mieszkamy jest spotem głównie longboardowym. Może nie głównie, ale znacznie częściej pływamy tam na longu niż shortach. Zresztą, w Kapsztadzie ostatnimi czasy też jeździliśmy głównie na spot longboardowy  w Muizenbergu i z czasem zaczęliśmy coraz bardziej wkręcać się w ten właśnie styl – oczywiście Masiak (Marcin Jękot) z dużo lepszymi efektami. Tu przyjechaliśmy tylko z krótkimi deskami. Uznaliśmy, że nie ma sensu targać longbardów z RPA do Hiszpanii. Jednak długo nie wytrzymaliśmy i już po miesiącu kupiliśmy od lokalnego shapera pierwszego longa. Nexo 8,4. Byliśmy w trakcie szukania dziewiątki dla mnie, gdy zaczął się lockdown. Wciąż przeglądam lokalne strony typu gratka w poszukiwaniu deski dla siebie, jednak nie wiem czy w momencie, kiedy w końcu pozwolą znowu pływać, bedą tu jeszcze jakieś fale (lato w Andaluzji nie jest sezonem falowym). 

W obecnej sytuacji nie możemy jednak narzekać. Masiak pracuje zdalnie od lat wiec w jego pracy nic się nie zmieniło. Ja straciłam sporo zleceń, ale jesteśmy zdrowi, mamy co jeść i dodatkowo pięknie mieszkamy. Żeby nie zwariować, codziennie robimy razem jogę i chodzimy na spacery po ogrodzie – 10 kółek zgodnie ze wskazówkami zegara i 10 w przeciwnym kierunku, hehe. Ja realizuję też swój projekt fotograficzny, który wymyśliłam sobie by mieć co fotografować, gdy nie można wyjść z domu – #photographfromhome. (klik). Marcin natomiast pracuje na 200% normy. No i wciąż czekamy, aż powiedzą, że surf jest już legalny.

Tekst i zdjęcia: Kasia Hryciów

https://www.instagram.com/hryciow/
https://photopeople.pl

https://www.instagram.com/hryciow/