About Us

Lost in New Zealand

  • 03 marca, 2017

Warszawa – Londyn – Hong Kong – Auckland. Po dwóch dniach lotu wylądowaliśmy w największym mieście Nowej Zelandii. Zmęczeni, ale szczęśliwi bo przywitała nas piękna, letnia pogoda, która podwójnie cieszy w związku z tym, że Europę opuściliśmy w zimowej aurze. W Auckland nie zostajemy jednak długo. Odsypiamy “jetlag” w tanim hotelu w okolicy lotniska i następnego dnia łapiemy ostatni samolot do Christchurch na wyspie południowej. Tam dołączył do nas Tyson Kożuszek (australijski surfer polskiego pochodzenia) oraz odebraliśmy Jeepa. Istnieje milion powodów, żeby pojechać do Nowej Zelandii, dla nas głównym celem był surfing i offroad. Tak trafiliśmy do Hickory Bay w okolicy Christchurch. Niestety jak na złość, fale na całej południowej wyspie powoli gasły, dlatego jednogłośną decyzją ruszyliśmy w góry w poszukiwaniu offroadowej przygody. Z Christchurch w nowozelandzkie Alpy prowadzi piękna trasa wzdłuż jezior Tekapo i Pukaki, jednak naszym głównym celem były miejscowości Wanaka i Queenstown.

Po rozmowie z lokalnymi przewodnikami trafiamy na słynną offroadową trasę do Macetown oraz do kanionu Skippers Canyon, który prowadzi nas urwiskami na jeden z najpiękniejszych noclegów w życiu trasą poszukiwaczy złota (kiedyś Nowa Zelandia była rajem dla podróżyjących kamperami, a “freedom camping” był wpisany w narodowe DNA. Teraz, z powodu fali turystów, którzy nie dbali o porządek i zanieczyszczali wyspę, na nocleg można zatrzymywać się tylko w wyznaczonych miejscach. Na szczęście olbrzymia ilość różnego rodzaju kempingów, od tych luksusowych po te darmowe i bardzo podstawowe, oddalone od cywilizacji, pozwala komfortowo przemieszczać się z miejsca na miejsce. Nam w decyzji, gdzie będziemy zatrzymywać się na noc pomogła aplikacja Rankers NZ).

Wyjeżdżeni nieubitymi ścieżkami Alp ruszyliśmy dalej, w kierunku fiordów i Zatoki Milforda, znanej przez wielu jako zatoka meszek (polecamy przygotować się na spotkanie z tymi krwiożerczymi bestiami). Po drodze zatrzymaliśmy się na noc w tajemniczym domku, do którego zaprasza nas przemiła staruszka. Nowa Zelandia to kraj osadników i nadal chlubi się gościnnością i chęcią niesienia pomocy przejezdnym w potrzebie. Do Milford Sound prowadzi jedna droga, która ciągnie się godzinami, jednak widok fiordów i lodowatych wodospadów zapiera dech w piersiach. Dodatkowo po drodze spotykamy papugi, które chcą dostać się do naszych bagaży na dachu samochodu.

Nasza trasa poniekąd prowadzi szlakiem zaginionej przez linie lotnicze torby, którą przekierowaliśmy ostatecznie do Invercargill i w te rejony kierujemy nasze kroki. Niestety z nadchodzącymi falami nadeszła zmiana pogody, tak więc przyszedł czas przygotować się na sporą dawkę deszczu. Z Invercargill blisko już do parku krajobrazowego Catlins – jednego z najpiękniejszych rejonów południowej wyspy, gdzie zostaliśmy kilka dni surfując, testując naszą terenówkę na bezdrożach, spotykając foki, pingwiny i lwy morskie, które są na tyle zuchwałe, że wyganiają z wody każdego surfera, który znajdzie się w ich pobliżu. Niestety pogoda na tyle zmieniła się na gorsze, że zdecydowaliśmy ruszyć na północ do naszego ukochanego Hickory Bay – miejsca, od którego zaczęliśmy naszą przygodę z wyspą południową. Tam zostaliśĶy kilka kolejnych dni, a na naszą bazę wybraliśmy magiczną zatokę Okains Bay niedaleko Hickory.

Trzy tygodnie na wyspie południowej dobiegły końca, jednak musimy jeszcze przedostać się do Auckland, żeby złapać samolot do Europy. Okazuje się, że nie jest to takie proste – droga na prom prowadząca wzdłuż wschodniego wybrzeża uległa zniszczeniu na wskutek trzęsienie ziemi. Pozostaje wielogodzinny objazd. W końcu dotarliśmy na prom, akurat kiedy na Cieśninie Cooka szalał sztorm. Dał się we znaki wszystkim pasażerom, papierowe torebki szybko się wyczerpały, jednak niekończące się lato na północnej wyspie wynagrodziło nam niedoskonałości pogody wyspy południowej.

Jeśli szukacie lata w środku zimy polecamy Wam wyspę północną, jednak dla poszukiwaczy zapierających dech w piersiach widoków i niezapomnianej przygody z dala od zgiełku i cywilizacji, wyspa południowa będzie rajem na ziemi. Trzeba tylko przygotować się na każdy rodzaj pogody.

Andrew Laka https://www.instagram.com/lostatsea_project/ 

zdjęcia oraz video: Maria Lubicz – Łapińska