About Us

Baltic Kite Wave Jam 2016 Ustka

  • 30 listopada, 2016

Z lekkim poślizgiem prezentujemy relację z jedynej takiej imprezy w Polsce. Baltic Kite Wave Jam 2016 – Ustka czyli październikowe, grube pływanie przy wschodnim sztormie.

Trzecia edycja Baltic Kite Wave Jam od początku cieszyła się dużym zainteresowaniem, które szczerze powiedziawszy przerosło oczekiwania samych organizatorów. Do pierwszej edycji w roku 2014 przystąpiło ledwo 20 osób, zaś zeszłoroczna zgromadziła ponad dwudziestu łejwiarzy. W tym roku zdecydowaliśmy o przyjęciu 32 zawodników i z przykrością należy stwierdzić, że liczba ta okazała się zbyt mała, gdyż chętnych było więcej. Jak co roku każdy zarejestrowany uczestnik otrzymuje pakiet startowy (okolicznościowa koszulka, kubek, magnes i wlepki). Ramy czasowe na przeprowadzenie zawodów na prognozę ustalono w okresie od 20września do końca października.
Gdy większość zainteresowanych wypatrywała w mapach pogodowych frontu zachodniego (Ustka) lub północno-zachodniego (Władysławowo) to matka natura postanowiła inaczej i przyniosła bardzo silny, stabilny, kilkudniowy sztorm północno-wschodni co niezmiernie ucieszyło riderów regular (czyli pływających z lewą nogą do przodu).
Miejsce zawodów do końca nie było pewne. Wprawdzie od razu padł wybór na Ustkę – plaża zachodnia, ale jak się później okazało ostateczna decyzja wahała się do dnia zawodów.

Pierwsi snajperzy pojawili się w Ustce z pierwszym wiatrem i falą czyli już w poniedziałek 03.10.2016. Alert oznaczający możliwość rozegrania imprezy informował o czwartku jako potencjalnym dniu. Pierwsza sesja potwierdziła wcześniej panujące opinie, że to idealne miejsce na ten kierunek wiatru i fali. Trzeba dodać, że sztormy z tego kierunku występują na Bałtyku znacznie rzadziej, aniżeli z kierunków zachodnich i północnych.

Wtorek to przyjazd kolejnych chętnych spróbowania się na wodzie. Spora, nieregularna fala i trudny przybój, silny oraz szkwalisty wiatr, wiejący na dodatek lekko w brzeg powodowały, że nawet na najmniejszym latawcu 4metrowym były momenty gdy konieczne było zejście z wody. Wszyscy chętni popływali, ale do łatwych wtorkowej sesji zaliczyć nie można.

Dzień trzeci frontu to środa. Prognozowany wiatr pod 60węzłow. W Ustce mordor na wodzie, więc wykorzystano ten dzień na sprawdzenie kolejnego portu na zachód czyli Darłówek. Na miejscu podano naprawdę tłustą offshorową falę przypominająca tą oceaniczną 😉 Był jednak mankament – mega mocny wiatr. Parę osób spróbowało swych sił na wodzie, ale o komforcie pływania nie było mowy. Jakość fali w Darłówku spowodowała, ze pojawiły się głosy aby przeprowadzić imprezę właśnie tam. Wprawdzie poranny ostateczny alert informował wszystkich, że zbieramy się w Ustce w czwartek 06.10.2016, ale brano tez pod uwagę przenosiny kilkadziesiąt kilometrów dalej. Ostatecznie nie zdecydowano się na ten ruch, głownie z powodu możliwości zbyt silnej odkrętki kierunku wiatru z tendencją na zbyt od brzegu.

Zbiórka została ustalona na godzinę ósmą rano. Po oględzinach spotu przeprowadzono skippers meeting. 32 zawodników zostało podzielonych na 8 heatów eliminacyjnych. Awans do następnej fazy po 2najlepszych. Pierwsza ósemka zeszłorocznej edycji plus nominowani przez organizatora zostali rozstawieni w poszczególnych gonitwach. Po losowaniu sędziowie Tomasz Bielecki (Olsztyn), Mariusz Malinowski (Gdynia) i Łukasz Dymkowski (Warszawa surfmag.pl) ustalili czas pierwszego heatu na 9.30. Sygnał dźwiękowy i flaga dawały znak „na wodę” lub „z wody”. Każdy heat 20minut. Tak więc pierwsze zawody w historii polskiego wave na drugą nogę stały się faktem.

Od rana, podobnie jak w poprzednich dniach warunki na wodzie były bardzo trudne. Fala spora, nieregularna i często nieprzewidywalna, duży prąd, ostry przybój. Dla mniej obytych w takich warunkach sztuką okazało się robienie wysokości czy utrzymanie w strefie zawodów.

W eliminacjach obyło się bez niespodzianek. O niedosycie może mówić Bartek Kulczyński, który na BKWJ przebył drogę Lwów-Ustka! Szanujemy to! W swoim starcie prezentował sporo ładnych wycinek backside, ale na mniejszych falach, w wyniku czego z silnie obsadzonego heatu numer 5 dalej awansowali reprezentanci Szczecina.

Od początku rywalizacji panowało praktycznie 100% zachmurzenie, pojawiały się przelotne opady, a w związku z tym szkwalisty wiatr, który powodował, że nie było złotego środka co do doboru rozmiaru latawca. W powietrzu królowały 4, 5 i 6 metrowe skrzydła.
Najlepsze wrażenie w eliminacjach pozostawił jedyny obcokrajowiec na BKWJ 2016 reprezentant Litwy Arturas Simanskis. Jego radykalne wycinki na frontside, ustane na największych falach zostały zapamiętane przez sędziów i obserwatorów. W 1/16 problemy z latawcem wraz z bardzo trudnymi warunkami na wodzie sprawiły, że niestety ale Litwin nie awansował dalej.

Drugi etap eliminacji zaczął się o 12.45. Cztery czteroosobowe heaty wyłoniły najlepszą ósemkę zawodów, która została podzielona na kolejne dwa heaty. W heacie 13 mierzyli się Grzesiek Cieślak, Jacek Szwed, Łukasz Koński i Janek Korycki czyli Knury Szczecin kontra ekipa ze stolicy. Wynik tej konfrontacji to remis czyli awans po jednym reprezentancie – Dżordż (1miejsce) i Korek (2miejsce). W heacie 14 zmierzyła się kolejna dwójka ze Szczecina z reprezentacją Trójmiasta w osobach Michałów Fedusio i Stawnickiego. Na tym etapie rywalizacji wyrównana stawka to tym trudniejszy orzech do zgryzienia dla sędziów. O ile z pierwszego miejsca pewnie wyszedł Rafał Klonowski, to walka o 2 miejsce pomiędzy Michałami była bardzo zacięta. Opinie wśród widzów co do tego kto powinien przejść dalej były podzielone co świadczy o wyrównanym pojedynku. Ostatecznie do półfinału awansował Michał Fedusio.

Jakie kryteria były brane pod uwagę podczas oceniania zawodników na fali w skrócie przybliży jeden z arbitrów Tomasz Bielecki: „Wybór, wielkość, ilość fal w heatcie. Różnorodność, zaangażowanie, szybkość, siła, czy tzw. flow wykonywania manewrów, jednym słowem wrażenie ogólne. Nie bez znaczenia przy ocenianiu była też kontrola i wykorzystanie latawca podczas jazdy na fali, np. loopy w trakcie manewrów dodają punkty. Trzeba mieć świadomość, że sędziowie oceniają przejazdy wg własnego uznania i doświadczenia, każdy z nich ma swoje preferencje i spojrzenie na to czym jest kitewave. Nie konsultują ze sobą wyników w trakcie heatów”.

Z takich rozstrzygnięć ćwierćfinałowych nie mógł być zadowolony Jacek Szwed ubiegłoroczny zwycięzca dżemu oraz inny faworyt Łukasz Koński. Popularny Koniu pływał poniżej swoich oczekiwań, parokrotnie mocząc latawkę. Po każdej takiej przygodzie niezatapialna Gabryśka dzielnie wstawała. Wszystkim wyczynom swego pana zarówno na fali jak i pod przypatrywał się z plaży surfpiesek Lisek.

Przed półfinałami mężczyzn do rywalizacji stanęły nasze dzielne dziewczyny. Od poprzedniej edycji BKWJ naszą ambicją jest rozegranie tej konkurencji. W tym roku pojawiły się 3 Panie. W bardzo trudnych warunkach najlepiej zaprezentowała się doświadczona Paulina Ziółkowska (Rewa), druga uplasowała się Dagmara Zacharska (Trójmiasto), a trzecia najmłodsza uczestniczka całej imprezy Andżela Pilarska (Słupsk). Dziewczynom gratulujemy i mamy nadzieję na coraz liczniejszą reprezentację w przyszłości. Z tego miejsca zapraszamy Panie!

O godzinie 15.10 ruszył pierwszy dwuosobowy półfinał – relacjonuje sędzia Łukasz Dymkowski „Heat 15, pierwszy z heatów o finał to pojedynek Grześka Cieślaka i Michała Fedusio, reprezentanta Trójmiasta i jednego z niewielu windsurferów pływających na kajcie w zawodach. Faworytem tego pojedynku przez większą część heatu był Grzesiek, który na 2-3 przyboju walił swoje snapy na backside, od czasu do czasu wybierając także te większe fale. W tym czasie Michał miał złapane 2 większe fale, ale pod koniec heatu złapał chyba najdłuższa falę zawodów o całkiem przyzwoitej wielkości sporo ponad głowę, na której zawinął co najmniej 5 razy, kończąc ją już za strefa zawodów. Tym przejazdem wskoczył prosto do finału”.

W drugim półfinale mierzyli się Rafał Klonowski i rozkręcający się z heatu an heat Janek Korycki. Może w pierwszej fazie zawodów Korek specjalnie nie zachwycał do czego przyzwyczaił niezależnie w jakiej dyscyplinie wake, surf czy skate startuje. Widać było jednak, że nieco słabnący i stopniowo odkręcający do off wiatr jest jego sprzymierzeńcem. W tym momencie na wodzie panował jakby większy porządek, a Janek w każdym następnym starcie potwierdzał swoje nieprzeciętne umiejętności surfkite. Jego rywal od początku tego heatu miał kłopoty z mocą w latawcu i spora część jego pływania to walka o wysokość. W takich okolicznościach Korycki pewnie awansował do finału.

Zanim doszło do ostatecznego rozstrzygnięcia w Baltic Kite Wave Jam rozegrano Loosers Final czyli heat o 3miejsce. Była to wewnętrzna sprawa Szczecina. Zmęczony dopiero co skończonym heatem półfinałowym Klona nie dał rady Dżordżowi. W tym momencie należy się pstryczek w nos organizatorów i sędziów. Chodzi o to, że nikt nie zasygnalizował aby wydłużyć przerwę przed sygnałem „na wodę”, aby dać odpocząć zawodnikowi, który pływał heat po heacie. Tym bardziej, że zawody przeprowadzano bardzo sprawnie i był czas aby takową przerwę ogłosić.

Ostatni heat dnia, czyli finał BKWJ 2016 to spektakl jednego aktora. Już na początku Michał Fedusio złapał ładną, dużą falę, jednakże chwilę potem niespodziewanie spadł mu latawiec do wody. Michał dryfował w wodzie i stracił dużo czasu zanim ponownie zameldował się na wodzie. Warto podkreślić postawę fairplay Janka Koryckiego, który nie omieszkał podpłynąć do kolegi próbując mu pomóc i upewniając się czy da radę. W finale Korek zaprezentował niesamowity flow surfując na fali z latawcem. Dziobał falki na wielkim luzie a jego idealny backside był wisienką na torcie zawodów i wywołał niemały pomruk zachwytu na plaży.

Oprócz innych nagród głównym trofeum zwycięscy była pianka Xcell Infinity Competition. Pierwsza trójka kobiet i mężczyzn otrzymała medale w kształcie desek surf od firmy Silversurf. Tego dnia nikt z uczestników BKWJ 2016 nie wyjechał z Ustki z pustymi rękoma. Każdy z 35 uczestników, jak wcześniej wspomniano, otrzymał pakiety startowe i efektowne lajkry Pitbull z nadrukowanym imieniem, nazwiskiem lub ksywą startującego. Poza głównymi nagrodami dla czołówki imprezy pierwsza szesnastka również otrzymała upominki od Energysports, 24surf.pl, Vento, ABCsurf.pl, Surfcenter, Ride Engine i HB-Surfkite. Serwis Kitedoktor służył pomocą w razie kłopotów ze sprzętem a Finity.pl zadbało o wspólną rozgrzewkę i rozciąganie zawodników.
W imieniu organizatorów pragniemy podziękować uczestnikom za tak liczne przybycie i dyscyplinę na spocie, sędziom za poświęcony czas i mega sprawne przeprowadzenie zawodów, darczyńcom za prezenty, a kibicom za doping, pomoc i catering!
Po oficjalnym zakończeniu i rozdaniu nagród większość rozjechała się do domów, natomiast komitet organizacyjny 😉 pozostał na Wybrzeżu Środkowym. W piątek udało się popływać w niemal idealnych warunkach offshorowych przy porcie w Darłówku, co było idealnym zwieńczeniem pięciodniówki z frontem północno-wschodnim.
Ostateczna kolejność pierwszej szesnastki Baltic Kite Wave Jam 2016: 1. Janek Korycki – Nobile, 2. Michał Fedusio – RRD, 3. Grzesiek Cieślak – NKB/Firewire, 4. Rafał Klonowski – NKB/Firewire, 5-6. Łukasz Koński – Cabrinha, Michał Stawnicki – NKB/HB-Surfkite, 7-8. Paweł Gielniak – RRD, Jacek Szwed – NKB/Firewire, 9-12. Tomek Jańczuk – NKB/Firewire, Mariusz Kraszewski – Core, Arturas Simanskis – NKB, Maciek Wasio – NKB/Firewire, 13-16. Marek Bosowski – NKB, Jacek Oszczygieł – NKB/HB-Surfkite, Maciej Szulikowski – RRD, Tomasz Zawadziński – NKB/Firewire.

Tekst: Baltic WAVEholics
Foto: Marek Pawlicki, Łukasz Dymkowski