
Dzisiaj prezentujemy Wam wywiad z Marcinem Jabłońskim – założycielem polskiej bazy i szkoły surfingu w Meksyku, a dokładniej w Puerto Escondido (Surf Mex). Taki krótki opis Marcina możecie znależć na stronie jego stronie – surfer, fan longboarda, absolwent Warszawskiego AWF, instruktor windsurfingu i snowboarda, doświadczony instruktor surfingu, podróżnik wręcz włóczykij, uwielbia ciepło, swojego garbusa i hamak, nie lubi się śpieszyć.
red.: Zacznijmy od samego początku. Kiedy w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z surfingiem?
MJ: Pierwszy raz zobaczyłem, jak wygląda surfing na żywo w Potugalii. W Cascais, w sklepiku lokalnego shapera kupiliśmy z kumplami na spółkę pierwszą deskę surfingową. Jechaliśmy do Tarify na windsurfing i po drodze pierwszy raz próbowaliśmy na niej popływać. Bezskutecznie. Nieświadomi kupiliśmy deskę za małą do nauki, a do tego zupełnie nie wiedzieliśmy jak się do tego zabrać. Skończyło się wielką pralką i tyłkiem na kamieniach. Którejś zimy, w Hiszpanii, nie było wiatru, za to była spora fala, więc warunki sprzyjały surfingowi i tak wróciłem do tematu. Efekty były ciągle średnie, ale fun tak duży, że nie rezygnowałem. Zamieniłem deskę na większą i w końcu coś zaskoczyło.
red.: Wylądowałeś w Meksyku. Czy był to przypadek, czy w 100% zaplanowany projekt?
MJ: Szukałem miejsca, które będzie najlepsze – dla mnie i dla surfingu. Tropikalnego, z wysoką temperaturą wody, dobrymi falami. Myślałem o Meksyku i znajomy, który był tam rok wcześniej powiedział mi, że jeśli Mexico to tylko Puerto Escondido. Tak to się zaczęło.
red.: Czy kulturowo Polska bardzo różni się od Meksyku?
MJ: Na tych różnicach opiera się w dużej mierze urok Meksyku i Puerto Escondio. Polacy doskonale się tutaj odnajdują i czerpią dużo przyjemności z odkrywania tych różnic i lokalnego klimatu. Dzięki temu, że Surf Mex działa w Puerto, jesteśmy częścią tego kolorytu. Nasi Goście poznają to miejsce od podszewki. Stykają się z rzeczywistym, codziennym życiem mieszkańców, poznają oryginalny smak domowej, meksykańskiej kuchni, odwiedzają miejsca zwykle niedostane dla przeciętnego turysty. W Polsce pokutuje stereotyp „niebezpiecznego Meksyku”. Podczas gdy w wielkich miastach pewnie ma to jakieś uzasadnienie, to w Puerto nie zamykamy samochodów. Ludzie zastanawiają się też nad warunkami pobytu, owszem z tym bywa różnie, ale w naszej bazie wszystko jest dostosowane do oczekiwań wymagających polskich Gości. Oferujemy egzotykę i komfort.
red.: Jak powstał pomysł na zbudowanie własnej bazy surfingowej i jak długo to trwało zanim pojawili się pierwsi Goście?
MJ: Przez wiele lat pracowałem jako instruktor windsurfingu i naturalną konsekwencją tego było stworzenie własnej szkoły. Tyle, że surfingu, a do tego potrzeba odpowiednich warunków. Puerto idealnie nadaje się do szkolenia. Jest tu kilka spotów, zróżnicowanych pod względem trudności. Na Carrizalillo uczymy początkujących, La Punta jest idealna do szlifowania już zdobytych umiejętności, a Zicatela gwarantuje najwyższe emocje wytrawnym zawodnikom. Nasza baza jest doskonale położona, co ułatwia szkolenie. Pierwsi kursanci pojawili się tuż po ukończeniu budowy.
red.: Opowiedz nam w kilku słowach o bazie. Gdzie dokładnie się znajduje i czego możemy się spodziewać odwiedzając Cię tutaj?
MJ: Puerto Escondido to kameralny kurort, znany na całym świecie z powodu doskonałych warunków do surfingu. Jest położone na południowym wybrzeżu Meksyku w stanie Oaxaca nad Pacyfikiem. Baza to komfortowy dom z ogrodem, kilka kroków od plaży, gdzie znajduje się spot surfingowy. Możecie spodziewać się skutecznej nauki surfingu, mnóstwa zabawy, pysznego jedzenia.
red.: Czym surfing w Meksyku różni się od tego europejskiego, i dlaczego nie wylądowałeś gdzieś bliżej kraju?
MJ: Surfing w Puerto to surfing na najwyższym światowym poziomie. Lokalni zawodnicy, ze względu na warunki naturalne prezentują umiejętności, których nie można zobaczyć w Europie. Tutaj są najlepsze fale i warunki, które sprawiają że pływanie jest przyjemnością. Ciepła woda, słońce, piękne surferki z całego świata. Takiego miejsca w Europie po prostu nie ma.
red.: Ilu rodaków rocznie odwiedza Cię w Puerto? Czy są to osoby indywidualne, czy współpracujesz również z jakimś polskim biurem?
MJ: Fantastyczny klimat Puerto i wyrobiona marka Surf Mex zapewniają nam Gości i kursantów przez cały rok, nie tylko z Polski. Są to osoby indywidualne i grupy. Jeśli mamy do czynienia z grupą,przygotowujemy program łączący naukę surfingu z szeroko pojętą rekreacją. Puerto to również miasto wszelkich rozrywek. Atrakcje znajdą tu single i rodziny z dziećmi. Zdarza nam się pracować też z biurami podróży, jednak z zasady każdą grupę traktujemy indywidualnie. Dzięki temu, Goście są zadowoleni, wypoczęci. Wyjeżdżają z pełnej satysfakcji i wracają do nas.
red.: Co powinniśmy zorganizować sobie sami przed i w trakcie wyjazdu, a na co możemy liczyć z Twojej strony?
MJ: Decydując się na kurs surfingu, czy pobyt w bazie Surf- Mex wybierasz kompleksową usługę, od a do zet. Wystarczy wejść na stronę www.surf-mex.com, napisać maila i resztą zajmujemy się my. Po stronie Gościa jest koszt dojazdu, ale jesteśmy w stanie pomóc w znalezieniu korzystnego połączenia. Na miejscu dbamy o wszystko – od transferu z lotniska, przez organizację kursu, zapewnienie sprzętu, po rozrywki. Oferujemy też wyżywienie i mamy opcję luksusowego zakwaterowania, dla szczególnie wymagających. Wśród atrakcji, które są dostępne dla naszych Gości warto wymienić wycieczki na laguny, połow tuńczyka, kajaki, jazdę konno, czy skoki spadochronowe.
red.: Powiedz nam jeszcze jak wygląda szkolenie i czym różni się praca z początkującymi od pracy z tymi już bardziej zaawansowanymi w sztuce?
MJ: Jedynym warunkiem uczestnictwa w kursie jest umiejętność pływania. Szkolę ja oraz wyselekcjonowani, przygotowani metodologicznie lokalni trenerzy. Z początkującymi realizujemy cały program szkolenia od zupełnych podstaw, aż do usamodzielnienia się kursanta. Standardowy kurs trwa 6 dni. Zapewniamy sprzęt, logistykę i opiekę. Każdy uczeń jest inny, a naszym celem jest jego samodzielność na falach Puerto, w możliwie najkrótszym czasie. Podchodzmy do sprawy kompleksowo. Uczymy umiejętności i całej otoczki surfingu – od wiedzy o sprzęcie po zasady bezpieczeństwa i etykiety, jakie obowiązują w wodzie.
Praca z bardziej zaawansowanymi w surfingu, jak w każdym sporcie, bywa trudniejsza niż z początkującymi. Zwykle zgłaszają się z konkretnym problemem, złym nawykiem. W takich przypadkach koncentrujemy się na osobistej technice, szukamy przyczyny problemu i jego rozwiązania.
red.: Jak zachęciłbyś naszych czytelników do wizyty w Puerto Escondido?
MJ: Puerto Escondido to najpiękniejsze miejsce pod słońcem, ale ważniejsza od tego jest jego atmosfera. To miejsce tętni życiem. Spotkasz ludzi ze wszystkich zakątków świata, urzeczonych falami, uśmiechem na twarzach gospodarzy, wszechobecną energetyczną muzyką. Właśnie klimat sprawia, że Puerto Escondido nie chce się opuszczać, a na pewno jak najczęściej wracać. Dzięki temu, że Surf Mex jest „tutejszy”, nasi Goście stykają się z prawdziwym życiem tego miejsca. Pobyt w bazie Surf Mex to nie tylko nauka surfingu. To również spotkanie z mieszkańcami Puerto, ich zwyczajami, kulturą, rozrywkami i meksykańską kuchnią w najlepszym wydaniu. Trzeba to poczuć na własnej skórze.
red.: Dziękujemy Ci za to, że podzieliłeś się z nami tym wszystkim, a na koniec kilka słów od Ciebie…
MJ: Surfing to pozytywne emocje. Daje mnóstwo radości i satysfakcji. Jeśli raz złapiesz falę, na zawsze zmieni to twój sposób patrzenia na ocean i na życie w ogóle. Surfing to fun, Surf Mex powstał bo chcę się tym dzielić. Żeby to poczuć trzeba spróbować, dlatego zapraszam na naukę surfingu w Puerto Escondido.
Poniżej jeszcze film o tym jak surfuje się w Puerto z Surf Mex.








