
Dzisiaj chcemy przybliżyć Wam osobę Jurka Kijkowskiego – surfera, zapalonego promotora tego pięknego sportu, oraz założyciela i prezesa Polskiego Stowarzyszenia Surfingu (PSS).
red.: Dzieki wielkie, że znalazłeś chwilę, żeby z nami pogawędzić. Gdzie w tym momencie przebywasz?
JK: Chwilowo siedzę w Warszawie.
red.: Jak zaczęła się Twoja własna przygoda z surfingiem?
JK: Zacząłem we wrześniu roku dwutysięcznego w El Palmar, w Andaluzji, 60 km od Tarify.
Generalnie do Tarify przyjechałem na windsurfing, ale strasznie się zajarałem Surfingiem. Wcześniej przez parę lat ścigałem się na snowboardzie, a przecież to sporty pokrewne.
Poza tym miałem już dość zimy.
Mój kumpel Miłosz pracował tam wtedy w szkole windsurfingu, (ale mieli też dechy surfingowe), także jak były fale urywał się z roboty, braliśmy ze szkoły dechy, i gnaliśmy na surfa.
Po roku mieszkania i surfingu w Tarifie, latem 2001 wyskoczyłem z kumplami na dwumiesięcznego Surftripa do Maroka, było mnóstwo przygód.
W październiku 2001, zaraz po upadku wież WTC kiedy staniały bilety, polecieliśmy z Japkiem do Meksyku po raz pierwszy. I „odkryliśmy” Puerto Escondido.
red.: Czy masz czas również na inne sporty i zainteresowania?
JK: Tak, czasami daję radę popływać też na windsurfingu, pojeździć na longboardzie,
pograć w turbogolfa, lub piłkę nożną.
red.: Opowiedz nam skąd pomysł na założenie Polskiego Stowarzyszenia Surfingu?
JK: Pomysł wziął się po prostu z czystej zajawki surfingowej, i z chęci podzielenia się tą zajawką z innymi.
red.: Na czym polega działalność PSS?
JK: Zachęcamy jak najwięcej ludzi w Polsce do odkrywania tego pięknego sportu dla siebie, jako formy: spędzania wolnego czasu, samodoskonalenia , kontaktu z naturą, poszerzania horyzontów, a przede wszystkim jako doskonałej zabawy o wyjątkowych walorach estetycznych. Organizujemy imprezy i szkolenia surfingowe.
red.: Gdzie można Was znaleźć? Jak się do Was zgłosić?
JK: Najlepiej zacząć od wejścia na stronę Stowarzyszenia, www.surfing.com.pl,
A potem wysłać maila, lub zadzwonić.
red.: Ilu macie członków i co należy zrobić, żeby się stać jednym z nich?
JK: Aktualnie mamy 27 członków. PSS jest otwarte dla wszystkich miłośników surfingu.
Żeby dołączyć do nas wystarczy przesłać swoje dane. I opłacić składkę członkowską.
red.: Załóżmy, że jest osoba, która pragnie nauczyć się surfować. Przeglądając internet natrafia na Waszą stronę www.surfing.com.pl. W jaki sposób możecie pomóc takiej osobie jeśli do Was napisze?
JK: Doradzamy w każdej kwestii związanej z surfingiem. Poza tym, latem
prowadzimy szkolenia w Polsce na Półwyspie Helskim. A jesienią i zimą w Puerto Escondido w Meksyku.
red.: Za Wami bardzo udana impreza surfingowa w naszym kraju – Polish Surfing Challenge 2008. Jak to się stało, że postanowiliście zorganizować zawody w kraju? Jak wszyscy wiemy, surfing w Polsce to bardzo rzadkie zjawisko, i żeby naprawdę zakosztować fal, trzeba wyjeżdżać za granicę.
JK: No cóż, głównym celem PSS jest promocja surfingu w Polsce. Dlatego zrobiliśmy zawody w nad Bałtykiem, udowadniając wszystkim niedowiarkom że w Polsce też da się pływać na surfingu.
red.: Czy w takim razie możemy spodziewać się corocznego festiwalu surfingu nad polskim morzem? Jakie plany PSS ma na najbliższą przyszłość?
JK: Jak najbardziej, z tym że w tym roku zawody odbędą się na prognozę.
To znaczy że uczestnicy zostaną powiadomieni, o dokładnym terminie imprezy parę dni wcześniej. Tym niemniej będzie to druga połowa sierpnia. Edycje 2007 i 2008 odbyły się na sztywny termin i fale dopisały. Ale mieliśmy naprawdę dużo szczęścia.
red.: Czy łatwo jest znależć sponsorów na imprezy surfingowe w Polsce?
JK: Nie jest tak zle. Sponsorami PSC 2008 byli: Billabong, Surfround i Hydrosfera.
W tym roku dojdzie jeszcze Rusty.
red.: Jeśli już mówimy o surfing na Bałtyku, to w ogóle gdzie i kiedy można coś złapać?
JK: Najlepsze warunki do surfingu na Bałtyku, są zaraz po, lub jeszcze w czasie sztormu. Bardzo dobrym miejscem jest „Rurociąg”, przy porcie we Władysławowie. Miejscówka jest osłonięta przez port od wiatru, dzięki czemu fale mają dobry kształt.
red.: Czy znasz kogoś, kto z uporem poszukuje fal nad polskim morzem?
JK: Jasne chłopaki z Utopia Surf Foundation ( www.utopiasurf.pl), z Trójmiasta.
Znają wiele spotów, bo mają blisko i jeżdżą surfować na prognozę.
red.: Jak widzisz polską scenę surfingową? Czy myślisz, że możemy mówić o ciągłym rozwóju i coraz większej ilości osób zapalonych do tego sportu?
JK: Nie da się ukryć że surfing w Polsce się rozwija. Najlepszy przykład że w pierwszej edycji PSC startowało 16 osób a w drugiej już 24. Poza tym, kiedy dotyka nas łaska Neptuna i mamy fale na Bałtyku, zjeżdżają surferzy i bywa tak, że 10 -15 osób pływa na tym samym spocie. Tego wcześniej nie było.
red.: Gdzie sam wyjeżdżasz na surfing? Ostatnio wspominałeś, że wróciłeś z Meksyku.
JK: Tak, wróciłem 1 kwietnia po czterech miesiącach katowania, w tym czasie złamałem 3 deski. Zresztą, gdzie mam jeździć, jak mam tam dom na spocie z widokiem na ocean.
red.: Twoje własne plany na ten rok?
JK: Plany mam takie, że latem tropię fale na Bałtyku. Jak już je wytropię to robimy kolejną edycję Polish Surfing Challenge. Jesienią i zima siedzę w Puerto Escondido.
Może teraz w maju wyskoczę jeszcze na surfa do Maroka.
red.: Życzymy w takim razie spełnienia i do zobaczenia na fali…
JK: Dzięki i niech moc będzie z nami!
Jurek Kijkowski
Polish Surfing Challenge 2008








